czwartek, 7 listopada 2013

Czarna magia..

Jak to możliwe jest.. że siedząc w domu z dzieckiem nie ma się wolnej chwili?? Zapytałabym Emiludka o to kiedy znajdę więcej czasu dla siebie, a ona pewnie gdyby umiała więcej słów.. powiedziała by: "Czarno to widzę..", ale zamiast tego, ciągle słyszę "daj"..

Kiedyś kupując wagę kuchenną na allegro przejrzałam jakie jeszcze przedmioty wystawia ją sprzedający.. Miał dosłownie "mydło i powidło", a wśród nich tanią jak barszcz (ok. 15 zł) lampkę plazmową.. kupiłam ją z czystej ciekawości. Włączona była może ze dwa razy, po czym spakowana postawiona na szafie nie wadząc nikomu "przezimowała" kilka lat.. Do wczoraj.. kiedy to Emilce znudziły się wszystkie zabawki i zabrała się za kolejną w ostatnim czasie dewastację laptopa.. O dziwo.. skuteczne odwrócenie jej uwagi nastąpiło dopiero po włączeniu "czarodziejskiej kuli":

Bluzka: C&A
Legginsy: NEXT
Skarpetki: Cool Club
Lampka stała się hitem, jak nie wiadomo czego Emilka chce, to na pewno chodzi jej o nią.. 
W związku z tym, że do Andrzejek zostało niewiele ponad 3 tygodnie Emcia zacięcie ćwiczy wróżenie na swojej kuli.. Angażuje w tym celu, nie tylko paluszki czy całe dłonie, ale kontakt trzeciego stopnia z "magią" miały też paszcza z zębami, nos i pupa (taak.. Emi próbowała na lampkę usiąść). Jeśli trening nadal będzie taki intensywny, nie wróżę lampce świetlanej przyszłości.. bo w jej wypadku jakość = cena - kres zbliża się wielkimi krokami.
Z drugiej zaś strony, trzeba się mocno naćwiczyć, żeby za takie pieniądze nabyć dla dziecka równie interesującą i zajmującą zabawkę ;)
Zatem gdy córka wróży, matka ma chwilę dla siebie.. czary jakieś..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz