poniedziałek, 30 września 2013

Katar leczony trwa tydzień, a nieleczony 7 dni...

tak czy siak.. jutro katar powinien się skończyć.. ale nic tego nie zapowiada..
A Emi nauczyła się "z nim żyć"..
Dobrze, że nie jest jakiś szczególnie uciążliwy - wystarczy odciąganie po i przed snem.. no i dwa razy dziennie Nasivin Soft. Gorączka nawet się pojawiła jednego dnia, ale szybko zniknęła, bo Emi potrafi dzielnie walczyć o każdą kroplę Panadolu - tak jej smakuje. 

Z racji choróbska ograniczamy wychodzenie na dwór do minimum - maks. 30 min. Przez co mamy więcej czasu na przyswajanie nowych umijętności. Maluda jest mega komunikatywna choć stosunkowo niewiele słów "ludzkiej mowy" jeszcze wypowiada. Od ostatniego wpisu na blogu Emka nauczyła się kolejnych dziwnych zachowań:
* poproszona o "łał łał" klepie się dłonią po ustach - indiański okrzyk,
* na słowa "boczki" i "tyniu tyniu" (na drugie reagowała wcześniej) - kołysze biodrami na boki,
* na zmianę z "boczkami" robi "przysiad" od razu po usłyszeniu polecenia,
* daje żółwika,
* odkryła lalkę i teraz częściej jej niż żywym ludziom "daje buzi", "ukochuje", robi "brrr" - podciąga bluzkę i w brzuch "pierdzi" ustami, kładzie ją na poduszkę i robią razem "aaa".

No to skoro na tapecie umiejętności, to muszę się pożalić, że gdy np. na spacerze czy w kolejce w sklepie ktoś obcy do Emi zagada, to pierwsze co Mała robi to puka się palcem w głowę. W domu robi to bardzo rzadko - tylko i wyłącznie na wyraźne polecenie "puknij się" wypowiedziane przeważnie przez Emilkowego wujka (którego to ciągle bawi, pomimo moich próśb aby tego nie mówił). Na początku wywoływała tym salwy śmiechu u obserwatorów i pewnie teraz w kontaktach z obcymi próbuje "zabłysnąć", ale problem pozostaje :/

Żeby nie kończyć tego miesiąca tak mało optymistycznym akcentem.. Emiludek po domowemu:
Body: Reserved
Spodnie: 5.10.15
Skarpetki: Cool Club
Bluza i skarpetki: Cool Club
Legginsy: produkt polski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz